Debian Lenny już stable
Planowane wydanie Debiana Lenny miało się odbyć wczoraj, lecz obrazy iso są dostępne do pobrania dopiero od dzisiaj od godziny 08:46. Znajdowały się one jednak na serwerze zgodnie z zapowiedzią, gdyż ich data ostatniej modyfikacji na serwerze to 14.02.09 i coś kolo godziny 17.
Jeśli ktoś jest zainteresowany szczegółami dotyczącymi wydania odsyłam do oficjalnego newsa
Obrazy można oczywiście pobrać z oficjalnych serwerów Debiana, lub za pomocą BitTorrent'a, pozostaje tylko dopowiedzieć "wreszcie" ;)
miłego używania:)
15 lutego 2009 o 11:38:42
Osobiście właśnie pobieram, bo -wstyd się przyznać- nigdy Debiana nie testowałem.
Moim zdaniem warto dodać link do BitTorrenta - http://debian.org/CD/torrent-cd/ ;) Protokół znacznie przyjemniejeszy niż HTTP ;)
15 lutego 2009 o 11:52:18
Dodany;)
15 lutego 2009 o 15:14:33
Jej robisz za OSNews? :P
Debian wreszcie stabilny ;) jest szansa, ze na kilku serwerach zastąpią archaiczne wersje oprogramowania.
16 lutego 2009 o 02:26:16
Może ktoś odpowie na pytania nowicjuszowi, który zamierza przejść na Linuksa: 1) Dlaczego ten Debian jest taki wielki - 19 GB, czy zawiera on w sobie całe linuxowe oprogramowanie (albo prawie całe), jeśli tak, to jaki jest sens tworzenia tak wielkiej kolekcji skoro już w momencie wydania nie jest ona aktualna (w opisie widzę, że OpenOffice jest tam w wersji 2.x podczas gdy jest już wersja 3.x)? 2) Może lepsza będzie inna dystrybucja na początek? 3) Czy w dzisiejszych czasach na Linuksa wystarczy partycja 15 GB zakładając, że nie potrzebuję całego możliwego oprogramowania? 4) Czy instalacja nowej wersji OpenOffice w Linuksie jest dla początkującego bardzo skomplikowana (w sensie liczby kroków oraz liczby zapytań w Google wymaganych do poprawnego ukończenia)?
16 lutego 2009 o 08:23:53
Harry: Musisz pobrać jedynie pierwszą płytę DVD/CD, pozostałe są opcjonalne. Jest to przydatne wówczas, gdy maszyna, na której chcesz to stawiać, nie ma dostępu do internetu. Pozostałe nośniki dociągasz tylko, jeśli są Ci one potrzebne, zakładając jednak, iż masz dostęp do internetu, to nie będziesz ich potrzebował.
Wersje programów nie są aktualne, gdyż są tam umieszczone jedynie dokładnie przetestowane i sprawdzone wersje. O to chodzi w wersji "stable" ;)
Na początek? To zależy. Z tym Debianem pewnie będzie mało problemów, ale też mało radochy. Jeśli szukasz czegoś prostego, to Ubuntu albo openSUSE, ewentualnie, jeśli nie boisz się ewentualnych zgrzytów, to Fedora. Jeśli masz dzień-dwa wolnego, lubisz czytać, nie zrazisz się ewentualnymi porażkami i chcesz się co nieco nauczyć, to Arch (wygląda przerażająco, wiem, ale poradnik dla początkujących jest naprawdę bardzo, ale to bardzo przystępny). Jeśli chcesz czegoś, co będzie prawie na pewno działało stabilnie, to ten Debian albo CentOS (ale spodziewaj się braku bajerów i starych wersji programów).
W dzisiejszych czasach? To zależy. Może starczyć spokojnie, jeśli na swoje pliki chcesz przeznaczyć inną partycję (TIP: "Punkt montowania" takiej osobnej partycji na swoje pliki ustaw na /home). Ja na laptopie mam partycję 7GB i jakoś się mieszczę ;)
Nie, instalacja nowego OpenOffice.org nie jest skomplikowana, choć to zależy od dystrybucji. W przypadku niektórych musisz tylko wrzucić odpowiedni plik do odpowiedniego katalogu lub dodać jedną linijkę tekstu w odpowiednim pliku tekstowym, po czym powinno pojawić się w niedługim czasie powiadomienie o dostępnej aktualizacji dla OpenOffice ;) W innych sprawa jest jeszcze prostsza, bo wystarczy jedno kliknięcie na stronie internetowej, podanie hasła i instalacja leci. Tak więc nie ma się czego obawiać ;)
16 lutego 2009 o 10:51:37
Dziękuję za obszerną i wyczerpującą moje pytania odpowiedź. Ostatecznie mój wybór padł na openSUSE 11.1 (dodatkowa zachęta to m.in. OpenOffice 3.0 oraz opis z jakilinux.org: "Dobra alternatywa dla Windows XP dla przeciętnego użytkownika") i już zacząłem go ściągać (Pozostały czas: 1 dzień). Na dysku wydzieliłem aż 4 partycje, na których będę w wolnych chwilach testował różne dystrybucje. Jednak, jak obejdzie się bez większych zgrzytów, to pewnie na jakiś czas główną pozostanie ten SUSE. Nie chciałbym nadużywać życzliwości, ale uprzedzając fakty, chciałbym jeszcze zapytać, czym się kierować przy wyborze GNOME vs. KDE, bo chyba w czasie instalacji każdej dystrybucji trzeba taką decyzję podjąć...
16 lutego 2009 o 10:58:17
@Harry
A mi sie wydaje ze nie bedziesz z tego openSUSE zabardzo zadowolony, bo strasznie wolne(slow) ono jest, fakt da sie przyspieszyc ale poco skoro w takim samym czasie bys Arch'a postawil?:] a jak nie Arch(moim zdaniem nie wymaga on duzo od uzytkownika-ot poczytac troche dokumentacji) to debian testing powinien byc dobra alternatywa.
16 lutego 2009 o 12:03:21
@virhilo
Dziękuję za kolejną opinię - i to Autora :) . Co więcej po kolejnym namyśle postanowiłem spróbować z Archem. Zachęca mnie mały plik (Pozostały czas: 1 godzina, 42 minuty), tak się składa, że akurat jest nowe wydanie no i optymalizacja dla i686 to też całkiem sensowne założenie. Zobaczymy jak pójdzie instalacja i konfiguracja. Jeśli to kogoś interesuje, to podzielam się wrażeniami użytkownika Windows XP nastawionego głównie na prostotę i stabilność (pisząc prostota mam na myśli prawdziwą prostotę a nie chowanie systemu za głupkowatymi tzw. kreatorami).
16 lutego 2009 o 12:09:06
Harry: W kwestii wyboru Gnome - KDE, to powiem, jak ja rozwiązałem ten problem. Zainstalowałem najpierw jeden, potem drugi, i dzięki temu wiem, który mi bardziej odpowiada, ponieważ jest to kwestia tylko i wyłącznie gustu ;) Warto wspomnieć, że o ile Gnome i KDE 3.5.x są mniej więcej równoważne moim zdaniem i bardzo stabilne, to KDE 4.x wybiega dość konkretnie w przyszłość wprowadzając kilka innowacji, niestety, jest jeszcze "niedojrzałe", i nie powinieneś się zdziwić, jeśli kilka rzeczy działałoby inaczej, niż powinno (chociaż ostatnio testowałem 4.2 i było używalne, szczegóły na moim blogu), no i jest dość zasobożerne w porównaniu do starszej wersji (której z powodzeniem używam na laptopie HP Omnibook 6000, google for it), z drugiej strony twórcy zarzekali się, iż środowisko będzie szybsze od starszej wersji, więc trzebaby je przetestować na słabszym sprzęcie i z powyłączanymi bajerami ;)
16 lutego 2009 o 13:19:54
@Harry
Jak prostota to nic tylko Archa brac, bo takie jest zalozenie dystrybucji:) I taka moja subiektywna opinia-Arch to najlepszy wybor na dekstop.
16 lutego 2009 o 17:17:56
Oto pierwsze wrażenia związane z instalacją Arch Linux. Po ściągnięciu i wypaleniu najnowszego ISO przeprowadziłem instalację zgodnie z instrukcją na http://wiki.arch-linux.pl/wiki/Arch_Linux_Wiki:Wst%C4%99p (instrukcję czytam na laptopie). Instalacja tekstowa była miła, bez niespodzianek, ale nie zadziałała sieć. Wprowadziłem drobne poprawki do odnośnych plików tekstowych i dalej przy próbie pingu do Google'a: "Host unknown". Ping do domowego routera też nie zadziałał. Odszukałem w szufladzie płytkę z jakimś Linuxem Live no i pokazał, że nie może rozpoznać karty sieciowej. Te pierwsze próby połączenia się były za pośrednictwem kontrolera Ethernetu zintegrowanego z płytą. Z niezawodnej szuflady wyjąłem starą kartę Ethernet PCI i po krótkiej walce Linux Live połączył się z Google. Wróciłem więc do zainstalowanego już Archa, który z własnej woli zadziałał tzn. ping pokazał odpowiedź Google. Podkreślam, że "sam zadziałał", bo spodziewałem się, że konieczna będzie jakaś kilkugodzinna walka być może włącznie z kompilowaniem jakiś sterowników do nowego sprzętu. Nie wiedziałem, że Linux dziś rozpoznaje nowy sprzęt wręcz niezauważalnie. Wszystko ładnie, ale trochę goło (zastanawiam się czy nie przesadziłem z tym pragnieniem prostoty). W czasach gdy byle Live Linux przytłacza 5 pakietami biurowymi i setką gierek na dobry początek (no, może trochę przesadzam), sama konsola wypada trochę blado. Instrukcja zaleca dalej uruchomienie Pacmana i na tym dobre rady się kończą. Przełączam się do oryginalnej wersji tego pliku pomocniczego. Okazuje się, że od pracy w moim upragnionym OpenOffice dzieli mnie jeszcze kilkadziesiąt (niepewnych) kroków. No cóż... sam tego chciałem. W każdym razie kompletne dystrybucje też mają swoje zalety. Końcowe uwagi zwykłego użytkownika: 1) nigdy nie byłem zwolennikiem instalacji przez sieć a na tej zasadzie chyba opiera się Arch z tym Pacmanem, zawsze wolę mieć program instalacyjny na dysku czy CD, wtedy mam pełną niezależność i możliwość odtworzenia swojego środowiska pracy; 2) im więcej kroków wymaga zainstalowanie pełnego środowiska pracy tym jednak gorzej, bo każda zmiana sprzętowa to wiele cennych godzin na odtworzenie swojego środowiska; oczywiście raz to jest dobre zgodnie z argumentem o uczeniu się, ale później to już złodziej czasu. Niemniej jutro spróbuję spędzić jeszcze trochę czasu i dokończyć instalację Archa (na razie chodzi mi głównie o KDE i OpenOffice), jeśli się uda to dam znać.
16 lutego 2009 o 17:43:41
co do karty sieciowej to
"hwdetect --net" powinien podac ci jako modol musisz dopisac do "modules" w "rc.conf" jak i on zadnego nie pokaze to wklep "lspci|grep Ethernet" i to co wyrzuci wklep do googla;] co to tego budowania od podstaw, to nie przerazaj sie tak duzo sie wydaje tylko za pierwszym razem, postawienie kazdego nastepnego archa na dorbym laczu to gora godzina dla osoby ktora juz to robila;] i widze ze juz zauwazyles ze polska wiki jest troche biedna ale na angielskiej, czyli: http://wiki.archlinux.org/ jest juz wszystko czego trzeba:)
25 lutego 2009 o 21:23:02
jest już u mnie na dysko ;) jak się tylko ta sesja skończy to go dopieszczę ;) może w końcu uda mi się doprowadzić sieć bezprzewodową do porządku. ;D